27 marca 2013

Czy mam problem? Do lekarza??

Przy okazji wiosennych porządków, czy też może raczej zimowych :) stwierdziłam, że... wszędzie natykam się na KSIĄZKI. :D. Absolutnie nie jest mi z tym źle, ani trochę, ale kiedy to tu, to tam widziałam jak się do mnie uśmiechają okładki okazało się, że sprzątnie nie trwa godzinę, ale cały dzień. No bo jak nie usiąść i nie zerknąć tylko na chwilkę... Książki mnie uspokajają. Uwielbiam przeglądać , czasami tylko popatrzeć na zdjęcia. Czasami wczytuję się w historie, czasami wciagają mnie przepisy...

Tak więc, ja H. książkoholiczka przyznaję się uczciwie, że wchodząc do księgarni pierwsze kroki kieruję w stronę działu z książkami kulinarnymi. Jednocześnie stwierdzam, że nie obiecuję, iż przestanę je kupować, ponieważ uważam, że mam ich stanowczo za mało :-). Mam też mega straszną wadę, nie lubię ich pożyczać :(.

Kiedy jednak wyciągnęłam je wszystkie na stół .. Hm... Spora "kupka".





Córkę też zarażam od wczesnych lat ;) to jej książki.



No i takie perełki, jak wiekowe książki i mój zeszyt, w którym już nie mam miejsca, a córa powiedziała, że ona go chce w prezencie.



Wnioski?? Stwierdziłam, że sama dla siebie organizuję akcję :). Gotowanie z książką. Jeżeli po dokładnym przejrzeniu książki okaże się , że nic zupełnie mi z danej książki nie pasuje wydam ją :-). Ufff. Z bólem serca to uczynię, ale będzie miejsce na kolejną pozycję .

MIŁEGO DNIA :D

9 komentarzy:

  1. Anonimowy27.3.13

    ja również po wejściu do księgarni najpierw kieruję się na dział z książkami kulinarnymi, czytając tego posta pomyślałam o sobie samej, bo też mam ten ,,problem'', tonę w zbieranych przeze mnie przepisach, ale nie zrezygnuję z ich zbierania ;)
    cieszę się, że nie jestem sama i pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam piękny zbiór książek u mnie jest co prawda o wiele mniej, ale także każdą bardzo lubię i cenię. Wielokrotnie je przeglądam, czytam, a czasem tylko oglądam piękne zdjęcia.
    W księgarniach uwielbiam oglądać nowe, pachnące książki kulinarne, ale tylko raz do roku mogę sobie jakąś zakupić, a wtedy wybór jest najtrudniejszy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co racja to racja. Jedna do roku to cieżki wybór :)

      Usuń
  3. Oj to chyba choroba nas kulinarek, że najpierw wędrują na dział kulinarny:).... też tak mam, a pólki mi isę uginają:). Jednak z każdeej ksiazki coś tam gotuję, więc raczej szkoda byłoby mi isę z nimi rozstać:).

    OdpowiedzUsuń
  4. Napisałaś o mnie ? Przecież nic nie mówiłam
    Imponująco wygląda ta "" spora kupka ""

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :), widzę, że więcej tak ma jak ja :)

      Usuń
  5. Świetna "kupka" :) Kilka z niej też mam u siebie, kilka chciałabym mieć :) I też nie mogę się oprzeć kupowaniu kolejnych, chociaż dobrze wiem, że już teraz nie starczy mi życia, żeby wykorzystać te wszystkie inspiracje... Nie umiem jednak (i wcale nie chcę) się powstrzymywać. Uwielbiam mieć książki :) Nie tylko kucharskie...
    I też tak czasem siedzę, i po prostu je sobie oglądam. Bo takie są ładne przecież... :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz. Zapraszam do czytania, gotowania i zyczę smacznego :)