07 grudnia 2014

Lukier królewski czyli akcja lukrowanie i tworzenie choinek :)

4 komentarze:
Wczoraj razem z Córą spędziłyśmy 3 godziny w kuchni , akcja lukrowanie rządziła.
Wcześniej upieczone zostały pierniczki i wyszła ich "góra".... Trzeba było je udekorować ;). Skorzystałyśmy z przepisu DOROTUS na lukier królewski. Potrzebny on nam był , żeby zrobić choinki. Pierniki upiekłyśmy z tego przepisu.


 

LUKIER KRÓLEWSKI
(źródło: MOJE WYPIEKI)
 
4 biała
4 szklanki cukru pudru
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
 
Białka ubić na sztywną pianę. Następnie dodawać łyżka po łyżce cukru pudru i ciagle miksować. Na koniec dodać ekstraktu waniliowego.
Kolory czerwony i żółty to barwniki. Zielony to pasta pandonowa.
 
Oto co na wyszło :-)

Nasze choineczki .
 
Nasze pierniczki.

Rudolf mojego Dziecięcia :) 
 
Ja to powiedziało moje Dziecko - pierniczki edukacyjne :))
 
SMACZNEGO :-)
 
 
 
 
 
 


 
 
 

01 grudnia 2014

Żydowski jabłecznik

5 komentarzy:
Udało mi się końcem listopada złapać trochę słońca. Będę go potrzebować, bo im jestem starsza, tym "gorzej" przechodzę pogodę szarą listopadowo-grudniową.
Listopad mnie nastaraja jakoś tak .. nijako, szaro, smutno.
Pomaga mi kubek gorącej kawy, dobra książka, buziak mojego Dziecka.
Dlatego widząc piekne słońce za oknem postanowiłam upiec coś dobrego.

 
ŻYDOWSKI JABŁECZNIK
(źródło: DOMOWE WYPIEKI)
 
1 kg jabłek
1 łyżeczka cynamonu
skórka otarta z jednej cytryny
sok wyciśnięty z jednej cytryny
4 jajka
200g cukru
250g oleju roślinnego np. rzepakowego
250g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki cukru waniliowego 
 
Jabłka umyć, osuszyć, obrać, przekroić na ćwiartki, wydrążyć gniazda nasienne i pokroić w bardzo cienkie plasterki.
Plasterki jabłek posypać cynamonem, cukrem waniliowym, skropić sokiem z cytryny i wymieszać ze skórką z cytryny. Odstawić na bok.
W osobnej miseczce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia.
Całe jajka ubić z cukrem na puszystą, kremową masę. (Miksować na najwyższych obrotach co najmniej 5 min). Dalej miksując dodawać stopniowo olej. Zmniejszyć obroty miksera i dodać mąkę z proszkiem. Miksować krótko, tylko do połączenia się składników.
Połowę ciasta przełożyć do tortownicy (o średnicy 26cm) wyłożonej papierem do pieczenia. (Najpierw nałożyć papier na spód tortownicy i następnie zacisnąć obręcz. Wystający papier obciąć). Na cieście rozłożyć połowę jabłek. Na jabłka wyłożyć resztę ciasta i na górę ułożyć resztę jabłek.
Piec w nagrzanym piekarniku około 1,5 godz. w temperaturze 180°C - myślę jednak , że to kwestia piekarnika - nalezy pilnować, żeby ciasto sie nie spiekło za bardzo. Jeśli ciasto będzie się szybko rumienić, można podczas pieczenia przykryć je z góry folią aluminiową. Sprawdzić ciasto patyczkiem. Ciasto jest gotowe, jeśli patyczek będzie suchy. Po upieczeniu pozostawić ciasto w piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach, aż lekko przestygnie. Następnie wyciągnąć na blat i pozostawić do całkowitego ostygnięcia.
Podawać oprószone cukrem pudrem.
Pysznie smakują też z gałką lodów.

 
 
SMACZNEGO :)
 
 
 
 
 
 
 

21 listopada 2014

Torta Margherita

2 komentarze:
Przepyszne ciasto. Mega proste. Mokre.
Nic więcej nie trzeba dodawać.
Kubeczki po jogurcie w dłoń i do dzieła.
Przepis znalazłam na niezawodnym blogu KWESTIA SMAKU, i dlatego go pokochałam, bo wszystko odmierza się kubeczkami po jogurcie.



 
TORTA MARGERITA
 

 2 kubeczki jogurtu naturalnego pełnotłustego o pojemności 150 g
 2 kubeczki cukru
 3 jajka
 1 kubeczek dobrego oleju roślinnego np. słonecznikowego lub z orzechów arachidowych
 4 kubeczki mąki
 2 łyżeczki proszku do pieczenia
 1 opakowanie cukru wanilinowego
300 g smacznych niekwaśnych śliwek pokrojonych na małe kawałki
 

Tortownicę  posmarować masłem i wysypać bułką tartą. Piekarnik nagrzać do 200 stopni C.
W dużej misce wymieszać jogurt z cukrem i jajkami oraz dodatkowo z cukrem wanilinowym .
Dodać olej a następnie przesiać mąkę razem z proszkiem do pieczenia.
Dodać śliwki i wymieszać tylko do połączenia się składników.
Wylać do formy i wstawić do nagrzanego piekarnika.
Piec przez 45 minut aż wetknięty patyczek będzie suchy .
 
SMACZNEGO :)
 

05 listopada 2014

Placki ziemniaczane - gotowanie na oko

2 komentarze:
Jakieś kilka temu, do szewskiej pasji doprowadzały mnie słowa Mamy - "wrzuć na oko"...
Ja skrupulatnie pisałam w zeszycie ile odważyć, ile dodać... Gdyby było powiedziane "półtora ziarenka pieprzu", dodałabym PÓŁTORA.
Strasznie dokładnie trzymałam się czasu pieczenia, gotowania czy duszenia.
I kiedyś Mama powiedziała, "dziecko, ale każdy ma inny piekarnik, inny smak..."

I tak właśnie jest. Na szczęście odcięłam już te sznurki, które mnie tak trzymały.
Teraz gotuję na oko. Przede mną jeszcze nauka "pieczenia z kapelusza" :) - też się tego muszę nauczyć od mojej Mamy.

Ostatnio kolega w pracy pytał się mnie jak zrobić placki ziemniaczane. Podałam składniki, a on dociekał, ale ilee??? Dokładnie ile.

Nie ma dokładnie. Na oko :))

Teraz Państwa przepraszam , pora na placki ziemniaczane z cukrem i śmietaną. Mniam.
A Wy jak jadacie placki? Z czym?

 
PLACKI ZIEMNIACZANE
 
4 duże ziemniaki
1 cebula mała
kilka łyżek mąki pszennej
jajko
sól
 
Ziemniaki obrać, zetrzeć na tarce i odcedzić z nadmiaru wody. Zachować taki krochmal, który zostanie na dnie miseczki.
Cebulę obrać, drobno poszatkować, dodać do ziemniaków. Dodać jajko, mąkę (na oko), doprawić solą, można dodać ten zachowany krochmal. Wymieszać i smażyć na rozgrzanym oleju z obu stron na rumiano.
 
SMACZNEGO :)


31 października 2014

Poznajcie Gustawa i Gustawa i kolejnego Gustawa. Czyli ciasteczka z pastą pandonową

2 komentarze:
Postanowiłam wspólnie z córką, że upieczemy jakieś ciasteczka.
Za oknem po południu tak ciemno już się robi , dziecię przeziębione ... Dlatego nagle kuchnia rozjaśniała od kolorów i uśmiechu, który sprawił, że wszystko było widoczne w weselszych kolorach.
Dzięki Beacie mogę wyczarowywać cudeńka o pięknym zielonym kolorze. I to właśnie pasta pandonowa sprawiła, że było nam zielono.
A w momencie kiedy doszło do dekorowania stwierdziłyśmy z Córą, że te ciastka nie mogą leżeć takie bezimienne, skoro mają oczy i się na nas "gapią" ;). Tak więc padło na GUSTAW. Każde z ciasteczek jest uroczym Gustawem.


 
ZIELONE CIASTECZKA Z PASTĄ PANDONOWĄ
 
250 g mąki
140 g masła
100 g cukru
5 łyżek mleka
1 jajko + 1 żółtko
1 budyń waniliowy
1 - 2 łyżeczki pasty pandonowej
draże białe na oczy
rozpuszczona czekolada deserowa do dekoracji
 
Wszystkie składniki razem wymieszac. Masło powinno byc miękkie, a budyń oczywiście w proszku.
Zagnieśc jednolite ciasto. Rozwałkować i wycinac okrągłe ciasteczka. W każde ciasteczko wcisnąć draże białe jako oczy.
Piec w 180 st. C przez 10 minut.
 
Kiedy ciasteczka ostygną rozpuścić czekoladę deserową w kąpieli wodnej i dekorować "stworki".
 
 
 
SMACZNEGO :)
 
 
 
 

21 października 2014

Gruszka z ciastem czy ciasto z gruszkami ;)

2 komentarze:
Wpadła gruszka do fartuszka...

Ale w tym przepisie to raczej wpadła gruszka do miseczki i okleiła się ciastem.
Lubię gruszki takie już dojrzałe, mega słodkie , i ten sok , który ścieka po brodzie ...
Przepis znalazłam u Doroty. Jak widzę słowo prosty , to wiem , że to coś dla mnie.
Ciasto wyszło przepyszne. Mokre, ale bez zakalca. I powtórzę, za Dorotą - nie przejmujcie się , że jest tak mało tego ciasta. Tak ma być.
Parę składników pominęłam i tak wyszło bardzo dobre.

 
CIASTO Z GRUSZKAMI
(źródło: MOJE WYPIEKI)
 
500 g gruszek, dojrzałych
świeżo wyciśniety sok z 1 cytryny
2 jajka, roztrzepane
 50 g masła, roztopionego i przestudzonego
 75 g mąki pszennej
 70 g cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia, z lekkim czubem
bita śmietana do podania
 
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Gruszki obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić w kostkę. Wrzucić do naczynia, wymieszać z sokiem z cytryny i odstawić na czas przygotowania ciasta.
W misie miksera roztrzepać jajka. Dodać przestudzone masło, zmiksować. Dodać mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia, następnie cukier i zmiksować.
Do tak przygotowanego ciasta dodać gruszki (razem z sokiem), wymieszać.
Formę o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać do niej ciasto, wyrównać. Piec w temperaturze 175ºC przez 30 - 45 minut lub do tzw. suchego patyczka. Wyjąć, wystudzić.
Podawać z kleksem bitej śmietany.
 
SMACZNEGO :)
 
 


15 października 2014

Panokieć czyli dziwne nazwy ciast

3 komentarze:
Naprawdę nie rozumiem dlaczego to przepyszne ciasto ma tak dziwną nazwę. Może ze względu na migdały posypane na górze. Nie wiem.
Wiem jedno, że jestem zakochana w tym cieście.
Pierwszy raz jadłam je poczęstowana przez kolegę w pracy. I odpłynęłam... Słodki krem , beza i wszystko zwieńcza kwaskowaty dżem porzeczkowy. Bajka i niebo w gębie.
Ciasto piecze żona kolegi i ciagle go męczę prośbami, że może by tak paznokieć do pracy przyniósł.
Owszem od czasu do czasu przynosi, ale dostałam też i przepis i słoiczki z domowymi przetworami z porzeczek i sama  mogłam zaszaleć.

 
PAZNOKIEĆ
Ciasto:
2 i 1/2 szklanki mąki
30 dag margaryny
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 żółtka
 
Beza:
3 białka
3/4 szklanki cukru
2 cukry waniliowe
 
Krem:
30 dag masła
puszka masy krówkowej
 
Dodatki:
paczka płatków migdałowych
dżem porzeczkowy
 
Ciasto: z podanych składników  zagnieść ciasto  i podzielić na dwie równe części.
 
Beza: białka ubić na parze z cukrem i cukrami waniliowymi.
 
Krem: Masę krówkową zmiksować z masłem.
 
Ciasto rozwałkować . Blachę wyłożyć papierem do pieczenia , na nim ułozyć pierwszą część ciasta i posmarować 1/2 bezy. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 st. C przez ok 20-30 minut.
Należy uważać przy wyjmowaniu ciasta z blachy ponieważ bardzo się kruszą. Następnie zrobić to samo z drugą częścią ciasta.
 
Kiedy mamy już upieczone dwa placki składamy ciasto.
 
Ciasto - krem - dżem - ciasto - krem - dżem. Wierzch ciasta również posmarować kremem i obficie posypać płatkami migdałowymi.
 
SMACZNEGO :)